Sex telefon



Drotji były dobre, parokrotnie zmieniali konie, jechali szparko całą noc i nazajutrz o świcie przybyli na krzesło. Szymon leżał w saniach drzemiąc pod okryciami, którymi go otulono. Futra ciążyły mu okropnie, chwilami miał wrażenie, iż leży pod ogromnym, miażdżącym go źłomem skalnym; głowa bolała go bardzo. Od czasu dó czasu tracił przytomność. Ale za chwilę ból zaczynał znów szaleć, zdawało mu się, iż całe ciało pęcznieje, rozrasta się do potwornych rozmiarów i omal nie pęka w kawałki. W ramieniu pulsowało. ! Usiłował sam wyjść z sań oraz wejść do domu wsparty zdrowym ramieniem na Jonie.

Top